Bez odpowiedniej warstwy kremu,
ciążowy brzuch zmieni się w rozstępowego potwora. Będziesz rodzić w bólach
porodowego koszmaru. Pieluchy zawładną twoim umysłem. Musisz poświęcić się
całkowicie, bez reszty. Czy można odczarować te i inne rzucone na matki „zaklęcia”?
Autorki książki „Macierzyństwo
bez lukru 2” próbują zmierzyć się z tym
wyzwaniem. Kontynuacja antologii tekstów matek blogerek to z jednej strony
wirtualny, ale zarazem prawdziwy obraz życia współczesnej kobiety szukającej
ucieczki z labiryntu powszechnie przyjętych schematów, stereotypów i mitów
związanych z macierzyństwem.
Pisząc o własnych
doświadczeniach, autorki odcinają się od narzuconego modelu Matki Polki.
Daleko im do mam z okładek kolorowych czasopism czy celebrytek kreowanych
ostatnio na ekspertki w dziedzinie macierzyństwa, zwłaszcza jeśli chodzi o
szybki powrót do formy czy życia zawodowego. Jednak to właśnie w świecie blogujących
matek łatwiej odnaleźć się "przeciętnej Kowalskiej", która zakopana pod stertą
garów, pieluch, prasowania próbuje nadać swoje s.o.s z prośbą o pomoc i
odrobinę zrozumienia.



