Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 stycznia 2013

"Macierzyństwo bez lukru 2" - recenzja


Bez odpowiedniej warstwy kremu, ciążowy brzuch zmieni się w rozstępowego potwora. Będziesz rodzić w bólach porodowego koszmaru. Pieluchy zawładną twoim umysłem. Musisz poświęcić się całkowicie, bez reszty. Czy można odczarować te i inne rzucone na matki „zaklęcia”?  

Autorki książki „Macierzyństwo bez lukru 2”  próbują zmierzyć się z tym wyzwaniem. Kontynuacja antologii tekstów matek blogerek to z jednej strony wirtualny, ale zarazem prawdziwy obraz życia współczesnej kobiety szukającej ucieczki z labiryntu powszechnie przyjętych schematów, stereotypów i mitów związanych z macierzyństwem.  

Pisząc o własnych doświadczeniach, autorki odcinają się od narzuconego modelu Matki Polki. Daleko im do mam z okładek kolorowych czasopism czy celebrytek kreowanych ostatnio na ekspertki w dziedzinie macierzyństwa, zwłaszcza jeśli chodzi o szybki powrót do formy czy życia zawodowego. Jednak to właśnie w świecie blogujących matek łatwiej odnaleźć się "przeciętnej Kowalskiej", która zakopana pod stertą garów, pieluch, prasowania próbuje nadać swoje s.o.s z prośbą o pomoc i odrobinę zrozumienia.

sobota, 1 grudnia 2012

rewolucja w jedzeniu Uki, czyli początek przygody z BLW

źródło : internet
 Na początku targało mną wiele obaw i wątpliwości, czy to bezpieczne i czy naprawdę warto spróbować. Już kiedyś zasłyszałam o metodzie BLW (baby-led weaning)  polegającej na wprowadzaniu pokarmów stałych poprzez samodzielną naukę jedzenia, jednak jakoś  nie zagłębiałam się w to. Ostatnio ten temat wrócił ze zdwojoną siłą i postanowiłam trochę bardziej się mu przyjrzeć. Zabrałam się do lektury książki "Bobas lubi wybór" i z każdą kolejną stroną przekonywałam się do metody. W sumie, jak zauważyła autorka, skoro pozwalamy dziecku na samodzielną naukę raczkowania, siadania, chodzenia, nie ingerując w to zbytnio i dając mu pełną kontrolę nad sytuacją to czemu nie spróbować z jedzeniem? Może to właśnie ono najlepiej zdecyduje kiedy jest gotowe na pokarm inny niż mleko. Główne założenie metody to ominięcie etapu papek i karmienia łyżeczką poprzez zaoferowanie dziecku wyboru, tego co chce zjeść. Istotnym jest by nauka samodzielnego jedzenia odbywała się  podczas wspólnych posiłków, najlepiej z obojgiem rodziców, jeśli jednak nie jest to możliwe to przynajmniej z jednym z nich. I stało się..., wczoraj zjedliśmy pierwsze wspólne śniadanko, to było jak święto : - ) a Uki...., był zachwycony, od razu wiedział co zrobić z jedzeniem i wpakował je do buźki.  Poza tym był tą czynnością tak zafascynowany i zaabsorbowany, jak niczym innym dotąd. Oczywiście jeszcze troszkę zanim zacznie faktycznie zjadać to, co zostanie mu zaoferowane na talerzu gdyż póki co nie posiada umiejętności żucia, a na to potrzeba czasu. Jedynym największym "ale" metody, co już dało się zaobserwować, jest nieunikniony bałagan, który na początku towarzyszy posiłkom, jednak to mnie nie zniechęca na tyle, by zrezygnować. Zobaczymy co z tego wyjdzie, czas pokaże.

środa, 21 listopada 2012

Mama dookoła świata

źródło : internet
A co tam, pochwalę się troszkę:) ogromnie się cieszę bo wygrałam dziś książkę "Mama dookoła świata" w konkursie zorganizowanym przez położną, redaktor prowadzącą forum dla mamusiek zapytajpolzona.pl. 
W konkursie trzeba było dowolną techniką wyrazić "czym jest dla Ciebie macierzyństwo". Książka ma dziś swoją premierę, właśnie dostałam informację od organizatorki, że czekają na egzemplarze papierowe i jak dotrą, od razu będzie wysłana :) Już się nie mogę doczekać :) 

Mój Syn przeżywał wraz ze mną euforię spowodowana wygraną i zasnął dopiero przed chwilą :)

Jak tylko przeczytam na pewno coś napiszę :)



Tymczasem kilka słów o książce zaczerpniętych z internetu: 


Dlaczego ciąża w Japonii trwa dziesięć miesięcy? Jak smakuje i na co wpływa napój zrobiony z gniazd jaskółek, który piją chińskie mamy? Po co w Armenii niespokojnym małym dzieciom wkłada się pod poduszkę ostry nóż? Czemu Litwinki nie kąpią noworodków w niedzielę?
W książce Ofelii Grzelińskiej matki z całego świata, które żyją i wychowują swoje dzieci w Polsce, opowiadają o tym, jak kobiety w ich stronach rodzinnych dbają o siebie w czasie ciąży, jak przygotowują się do porodu i połogu, jak pielęgnują i karmią dzieci. Stosunek do macierzyństwa w innych krajach niejednokrotnie może zaskakiwać, budzić wątpliwości, a nawet niepokój. Niektóre tradycje czy praktyki są całkowicie odmienne od tego, co uznajemy za oczywiste lub zupełnie naturalne. Choć każdej kobiecie zależy na tym, by mieć zdrowe i szczęśliwe dziecko, to przepisy na bycie dobrą mamą diametralnie różnią się w poszczególnych krajach.
Mama dookoła świata to także podróż po wewnętrznym świecie kobiet doświadczających macierzyństwa z daleka od miejsc, w których się wychowały, o spotkaniu innych kultur i odmiennych sposobach postrzegania rzeczywistości.



piątek, 16 listopada 2012

Zezia i Giler

źródło : internet
Kiedy pierwszy raz usłyszałam o tej książce, byłam szczerze zdziwiona. Trzeba przyznać, że Agnieszka w ostatnim czasie mocno zaskakuje swoim nowym wizerunkiem, wywołując liczne komentarze i oceny ze strony innych, jednak jak dla mnie to największe zaskoczenie, do tego pozytywne. Nie zamierzam tu pisać recenzji i oceniać samej formy, chcę tylko podzielić się paroma myślami, które zrodziły się w mojej głowie po jej przeczytaniu. Zacznę od tego, że nie każdy dorosły jest w stanie "wejść w skórę"  dziecka i ogarnąć to co drzemie w tej "małej główce", Autorce niewątpliwe się to udało. Miałam wrażenie, że  przez chwilę stałam się z powrotem małą dziewczynką, która tak naiwnie i dosłownie postrzega  świat dorosłych. Ta chwila trwała jednak krótko, szybko wróciłam do swojego świata, ale zaczęłam bardziej dostrzegać jak pewne sytuacje może odczuwać dziecko, to było ciekawe doświadczenie. Główna bohaterka nieco różni się od mojego pokolenia z dzieciństwa, ale chyba przede wszystkim ta różnica polega na tym, że w innej rzeczywistości  przyszło jej dorastać.  W tym świecie dziecko tęskni za obecnością rodziców, jest bacznym obserwatorem świata dorosłych i "po swojemu" próbuje go zrozumieć. Polecam wszystkim, zwłaszcza obecnym rodzicom.