Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kamień milowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kamień milowy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 stycznia 2013

pierwsze ma-ma


 Wśród tylu sylab wypowiadanych od dawna, przemyciło się wczoraj znienacka upragnione, wyczekiwane ma-ma :) z taką miluchną dla ucha pauzą - na spłaszczony dzióbek - w środku ;) Choć wymawiane bezwiednie i nieświadomie powoduje motylki w sercu - nawiasem mówiąc -  te w brzuchu jakoś mi nie pasują ;) 

W tym słowie, kryje się moc definicji, myśli, znaczeń...

piątek, 4 stycznia 2013

kiełkująca samodzielność


Za nami kolejny kamień milowy jakim jest podciąganie i stanie z oparciem  Pierwsza próba miała miejsce jeszcze przed Świętami dokładnie 21 grudnia jednak poza domem Uki odpuścił  ćwiczenia. Ku naszemu  zdziwieniu pierwsze co zrobił po powrocie to właśnie stanął w łóżeczku. Dziś już,  mając w pobliżu pewną podporę, próbował podnieść się z pozycji raczkowania. Mieszkanie jest więc obecnie prawdziwym poligonem doświadczalnym, w którym coraz bardziej daje o sobie znać kiełkująca samodzielność Uki. Wiele osób może powie "teraz nie można go spuszczać z oka, ani odstępować na krok" jest w tym pewnie trochę racji, ale z drugiej strony nie należy też  popadać w paranoje i w pełnym napięciu czy strachu obserwować  poczynania malucha. W każdym razie mam nadzieję, że uda mi się opanować umiejętność spokojnej aprobaty, której Uki niewątpliwie oczekuje na tym etapie intensywnego poznania. Widzę to w jego oczkach gdy próbując oddalić się nieco spogląda na mnie jakby chciał powiedzieć "mamo pozwól mi działać, przestrzeń wzywa" : )

środa, 19 grudnia 2012

coraz bliżej Święta

W tym roku zrezygnowaliśmy z choinki, Uki przemieszcza się już po całym mieszkaniu w takim tempie, że trudno za nim nadążyć. Drzewko pełne świecidełek na pewno byłoby dla niego celem numer jeden, a ja musiałabym cały czas stać na straży. Poza tym okres świąteczny spędzamy poza domem. Brakuje mi trochę zapachu choinki i tradycji jej ubierania co zawsze wprowadzało mnie w świąteczny nastrój, nie zmienia to jednak faktu, że wyjątkowo czekam i cieszę się na ten czas. W końcu to nasze pierwsze wspólne Święta, które spędzimy we troje :)  W zeszłym roku Uki był  w brzuszku choć pamiętam, że wyraźnie czułam już jego obecność -  dawał o sobie znać, zwłaszcza gdy słyszał śpiewane kolędy. Ciekawe  co będzie się działo w jego główce i serduszku podczas tegorocznej Wigilii. Mam nadzieję, że spodoba mu się rodzinny klimat : )

A to jeden z prezentów jaki znajdzie pod choinką : ) - Mokey Fraggle : )

źródło : internet


wtorek, 11 grudnia 2012

raczkując przez świat

źródło : internet
Uki przechodzi w fazę intensywnej nauki raczkowania. Do tej pory przeważało pełzanie i chwilami podnoszenie na czterech, ale dziś zauważyłam prawie całkowite porzucenie stylu gąsienicowego. Skutkiem tego jest nieustająca chęć podróżowania po wszystkich zakątkach mieszkania. Nie przestrasza go żaden ciemny kąt, wręcz przeciwnie. Jest tylko jedno "ale", strasznie irytuje się gdy mama zabiera go z miejsca gdzie właśnie udało się dotrzeć, a gdzie nie wolno ; ) Oprócz tego intensywny trening prowadzi niejednokrotnie do drobnych potknięć skutkujących głośnym płaczem, jednak przy szybkiej interwencji i wtuleniu się w mamę, niepowodzenie odchodzi w niepamięć, a Uki dalej rwie się do raczkowania : )

środa, 5 grudnia 2012

sam "potrafię" jeść łyżeczką ; ) a przynajmniej się staram


I znów będzie o jedzeniu . . . . ; ) podczas śniadanka Uki  wyjątkowo mocno zajadał się  paskami chlebka posmarowane jogurtem jagodowym. Przeszła mi przez głowę myśl, że na pewno zjadłby go więcej. . . Chcąc zachować zasady BLW musiałam zrobić to w taki sposób by sama go nie karmić. Wzięłam więc łyżeczkę, nabierałam na nią jogurt i kładłam na stoliczku. Uki bez większego namysłu chwytał za nią właściwą stroną i pakował do buźki, naturalnie łyżeczka nie zawsze już pełna trafiała do celu, ale jadł sam i miał przy tym sporo frajdy. Na koniec zamienił się w bardzo szczęśliwego i dumnego z siebie jagodowego stworka : )




wtorek, 27 listopada 2012

już nie taki malutki : -)

źródło : internet

Dziś od samego rana robiliśmy porządki w szafie Uki. Okazało się, że sporo rzeczy jest do przebrania i wywiezienia do dziadków. Niektórych ubranek nawet nie zdążyliśmy przymierzyć ; -P ten czas płynie tak szybko... po urodzeniu nie była może z niego kruszynka, co dało się odczuć bezpośrednio po porodzie, gdy tatinek nie mógł znaleźć w torbie odpowiednich ubranek (praktycznie wszystko co spakowałam było za małe), jednak i tak wydawał mi się malusi : -) Teraz oprócz tego, że rośnie w zawrotnym tempie, to próbuje być coraz bardziej samodzielny. Po porannych porządkach udał się na wycieczkę w kierunku drzwi balkonowych, gdy go zabrałam i pogroziłam palcem dodając "nunu, nie wolno" obdarzył mnie tylko rozbrajającym uśmiechem i na nowo zaczął pełzać w stronę obranego celu podróży : -)

sobota, 24 listopada 2012

Uki, bnd i świąteczna gorączka

                   
źródło: internet 
Od dziś mój synuś będzie miał swój przydomek blogowy - Uki. Dla nieoglądających MiniMini, Uki to uroczy żółty stworek porozumiewający się ze światem za pomocą niezidentyfikowanych dźwięków, gestów oraz mimiki :) Dostrzegam wiele podobieństw zwłaszcza w ogromnej chęci poznawania świata przez towarzyszącą temu zabawę :)
A więc dziś Uki nauczył się troszkę samodzielnie, troszkę z pomocą mamy zajadać jabłuszko przy użyciu gryzaka z siatką. Wydawał się być zaskoczony możliwością ugryzienia czegoś, z jednoczesnym doznaniem smaku :)

źródło: internet 


Co do "buy nothing day", po krótkiej wizycie w pobliskim centrum handlowym (w celu doznania nowego smaku pizzy, tym razem przez rodziców) niestety zdało się odczuć, że ludzie wpadli już w wir świątecznych zakupów i powstrzymanie się od tej czynności w większości przypadków jest wprost  niemożliwe. Trudno się dziwić, że dzieci przestają wierzyć w św. Mikołaja skoro udają się z rodzicami na zakupy i widzą torby dorosłych wypełnione po brzegi paczkami prezentów. Dobrze, że nasz Uki jeszcze malutki i będzie mógł cieszyć się prawdziwie z odkrywania tajemnicy tych świąt i towarzyszących im małych radości.