Pokazywanie postów oznaczonych etykietą macierzyństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą macierzyństwo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 lutego 2013

banalne chwile sercem malowane

Mimo późnej pory czuła napływającą moc orzeźwieństwa. Bała się tylko, że ten magiczny zielony napój przeniknie do nocnego pokarmu i postawi na nogi małego Demolkę, kiedy już ją dopadnie zmęczenie. Tak się nie stało. Czuła jak pod opuszkami palców nadciąga natchnienie i nagła potrzeba by usiąść i coś napisać. Gdyby przeniosła się w czasie, pozostając w matczynej postaci, to sięgnęłaby pewnie po szary kajecik, w którym spisałaby swoje wspomnienia...

o tym jak właśnie dziś Demolka pierwszy raz ją karmił, za każdym "daj"  wyciągając radośnie maluchną rączkę w kierunku otwartych ust....  i jak tak banalna chwila poruszyła jej serce, rozgrzewając do temperatury wrzenia wzruszenia ...

sobota, 23 lutego 2013

cierpliwość matki - epizod 1

Budzę się rano i oczom własnym nie dowierzam. Po nadmuchanej jak balon piersi roztkminiam o co chodzi, nie było go całą noc. Jakaś taka dziwnie wyspana się czuję, zrywam się szybko na równe nogi i w pośpiechu lecę sprawdzić czy wszystko w porządku. Susełek smacznie śpi, nawet nie drgnie. Mimo to musi matkę poratować bo inaczej bomba mleczna eksploduje. Zabieram go więc do łóżka i wtuleni zasypiamy. 

Także pobudka jak co dnia. Pełen pakiet usług: skoki po głowie, szczypanie i ostatnimi czasy wyrywanie włosów gratis - nie dość, że same wypadają garściami. Specyficzny komunikat o miłości i przywiązaniu. Właśnie dyskutuje po swojemu i walczy o laptopa, cała sterta zabawek leży obok, ale nie! przecież on woli to białe puzdereczko, zmusza się do płaczu. Mister Nerwus się kłania.

piątek, 22 lutego 2013

bajka o kobiecie co miała dzieckoplan

Dziecko plan, zimna kalkulacja, nie żadna tam wpadka. Zróbmy sobie wnuka - podpowiadają dziadkowie - to już najwyższy czas. W sumie czemu nie... ponoć to pomaga w kryzysie, zbliża, a my tak mało ostatnio razem, ciągle praca, kariera... Może właśnie tego nam trzeba. 

Udało się - dwie kreski, trzeba zrobić dzieckoplan. Znaleźć imię - a najlepiej dwa, muszą być wyjątkowe, może Elvis, Parys, nie, już takich poznał świat. Skompletować wyprawkę, kupić najlepszą brykę w mieście, ciuszki z odpowiednim znaczkiem, wszystko co naj.... najlepszy lekarz, szpital, trener personalny, co to zadba by brzuszek był zgrabny, ładnie się prezentował i szybko się wchłonął jak już będzie po wszystkim. Jest tyle rzeczy, które trzeba przemyśleć:  poród naturalny czy cesarka? karmienie piersią czy butelką? żłobek czy niania bo przecież chcę szybko wrócić do pracy, o nie Matką Polką to ja nie będę, do wyższych rzeczy jestem stworzona.

środa, 13 lutego 2013

W roli mamy


Była młoda, piękna, pełna pozytywnej energii. Od dzieciństwa marzyła by zostać aktorką i zagrać na deskach znanego teatru. Gdy dowiedziała się o przesłuchaniach do głównej roli w spektaklu o  macierzyństwie bez większego namysłu postanowiła spróbować swych sił. „Każda kobieta wyczułaby instynktownie jak zagrać matkę, na pewno sobie poradzę” – pomyślała.  


*** 
 
źródło : internet
Gdy poproszono ją o prezentację, pewna siebie wkroczyła na scenę. Reżyser przyjrzał się jej dokładnie, po czym powiedział „Wyobraź sobie, że masz kilkumiesięczne dziecko. Wstajesz po nieprzespanej nocy, nie masz na nic siły i jedyne o czym marzysz to uciec. Ta myśl powoduje, że czujesz się sfrustrowana i masz wyrzuty sumienia bo kochasz swoje dziecko jak nikogo innego na świecie… Pokaż mi uczucia jakie tobą targają, wyraź je tu, na tej scenie…”. No to umarł w butach, tego się nie spodziewała, prędzej poradziłaby sobie z odegraniem sceny zmiany pełnej pieluchy. Próbowała zebrać myśli, wykrztusić z siebie cokolwiek, jednak nie zdołała powiedzieć nic oprócz „mhmmm ... no cóż... ja… chyba nie potrafię … szczerze mówiąc do dziś nie zdawałam sobie sprawy, że matka może się czuć w ten sposób. Widać  niewiele wiem o macierzyństwie….i nie nadaję się do tej roli”. „Myślę, że za wcześnie na taką ocenę” - odpowiedział reżyser – „Może za jakiś czas, gdy sama zostaniesz matką i to będzie główna rola, jaką przyjdzie odegrać w życiu, poczujesz w czym rzecz. Pamiętaj jednak by wówczas dać z siebie wszystko i nie poddać się tak łatwo jak teraz. Tymczasem dziękuję. Powodzenia.”

wtorek, 5 lutego 2013

nocni dzieciobójcy

                     źródło : internet
Gdy pierwszy raz zobaczyłam plakaty kampanii społecznej Departamentu Zdrowia Milwaukee nie poczułam się jak widoczny na zdjęciu tasak, mimo, że zdarza mi się zabierać dziecko do łóżka w środku nocy. Trzeba przyznać, że zdjęcie szokuje i wywołuje kontrowersje, co więcej może nawet wzbudzać lęk w  rodzicach. Czy faktycznie spanie z maluchem można przyrównać do gry w rosyjską ruletkę, jak robi to patolog współpracujący z departamentem, gdzie stawką jest życie naszego dziecka ?
Myślę, że zacznę od zacytowania wypowiedzi jednego z rodziców oburzonych kampanią :

"Te reklamy są obraźliwe i nierozsądne. Dzielenie łóżka z dzieckiem przez odpowiedzialnych rodziców jest w nich demonizowane, a ignorantów wprowadza w błąd. Bardziej skuteczna byłaby kampania o tym, jak bezpiecznie spać z maluchem, a nie jak je zabić".

 Zgadzam się z tym całkowicie, szkoda, że twórcy kampanii tak ogólnikowo podeszli do tematu co-sleeping nie uwzględniając uczuć rodziców. Bardziej należałoby zwrócić uwagę na to, że w pewnych sytuacjach lepiej unikać wspólnego snu. Nieodpowiedzialnym jest niewątpliwie spanie z maluchem po spożyciu alkoholu, środków nasennych czy w stanie bardzo silnego zmęczenia. Jednak w innych okolicznościach porównywanie tej sytuacji do świadomego narażania na niebezpieczeństwo utraty życia jest dla mnie nad wyraz przesadzone.

niedziela, 3 lutego 2013

stowarzyszenie zbuntowanych kur

- Każda matka jest nadal kobietą
- Wielkie mi odkrycie, mogłaś się trochę bardziej postarać
- No to inaczej... zadbana i atrakcyjna mama, czy to coś złego?
- Mhm... no wiesz zależy co masz na myśli....
- A więc coś w tym jest...

Przyjęło się, że przysłowiowa Matka Polka to kura domowa, której główne zadania to troska o własne jajko i zachowanie czystości w kurniku. A gdyby kura się wystroiła, pomalowała, przeczesała piórka na głowie to wyglądałaby groteskowo. Podobnie jest z matkami, które próbują nadal czuć się atrakcyjnie i kobieco. Pewna część społeczeństwa odbiera je negatywnie bo skoro ma czas na makijaż to pewno zaniedbuje dziecko.  Zaglądają oni ukradkiem do "kurnika" i jak nie ma się do czego przyczepić to najłatwiej ocenić kobietę, która przecież ośmieliła się odejść od przyjętego profilu i wyobrażenia o spełnianej roli.

piątek, 1 lutego 2013

atak hormonalnych atomówek

źródło : internet 
Mało kto po urodzeniu dziecka rozmawia z kobietą o tym jak sobie radzi z nową sytuacją, a żadnej z nas nie jest łatwo. Przede wszystkim we wczesnym macierzyństwie matka poddana jest działaniom istnych hormonalnych atomówek, które potrafią zmienić ją nie do poznania. 

Bo jak tu czasem nie wariować od mieszanki endorfin z prolaktyną i jeszcze tam wielu innych, które oddziałują na wszystkie komórki, a i z tymi szarymi w głowie potrafią nieźle namieszać. Z nagłej euforii niespodziewanie odrzucają w otchłań płaczu. Co więcej, trzeba się przygotować na starcie z opinią takich co to bez większego namysłu postawią lekarską diagnozę, że ma się depresję poporodową, no jak jej tam "bejbi blues" i sprawa rozwiązana. Nie mówię tu, że należy lekceważyć przedłużającego się stanu przygnębienia, jednak nie czarujmy się każda matka miewa takie dni. I jeśli nie znajdzie przy sobie przynajmniej jednej osoby, która zamiast oceniać zrozumie jej stan i spróbuje pomóc, to może być ciężko.

środa, 30 stycznia 2013

walka z upupianiem

źródło : internet
Często słyszymy, że mężczyźni to duże dzieci, czy faktycznie jest to prawda i nic się nie da z tym zrobić? Myślę, że dużo zależy od nas matek. Co więc zrobić by nie wychować maminsynka? 
Dopiero zaczynam swoją przygodę z macierzyństwem, więc na pewno nie jestem ekspertem w dziedzinie wychowania, jednak już teraz przychodzi mi do głowy parę pomysłów na walkę z upupianiem. 


sobota, 26 stycznia 2013

pierwsze ma-ma


 Wśród tylu sylab wypowiadanych od dawna, przemyciło się wczoraj znienacka upragnione, wyczekiwane ma-ma :) z taką miluchną dla ucha pauzą - na spłaszczony dzióbek - w środku ;) Choć wymawiane bezwiednie i nieświadomie powoduje motylki w sercu - nawiasem mówiąc -  te w brzuchu jakoś mi nie pasują ;) 

W tym słowie, kryje się moc definicji, myśli, znaczeń...

środa, 23 stycznia 2013

multibabykino - Uki pierwszy raz w kinie

źródło : internet
Nie pamiętam kiedy ostatni raz byłam w kinie, na pewno będąc jeszcze w ciąży. Mało tego nie przypuszczałam, że uda mi się tak szybko to zmienić. Jakiś czas temu natknęłam się w internecie na informację o projekcie specjalnych seansów filmowych dla młodych rodziców i przyszłych mam organizowanych w sieciach Multikino i Silver Screen.Postanowiliśmy się wybrać, tym bardziej, że koszt jest naprawdę niewielki (łącznie 15zł za rodzica/opiekuna i dziecko do lat 3). Tatinek mógł nam towarzyszyć, więc był wypad rodzinny. Akurat w tym tygodniu grali film "Sęp" także jak na pierwszy wypad Uki do kina, dość ambitnie i poważnie. Zastanawiałam się jak to będzie wyglądać - kino w połączeniu z pełnymi życia, często krzykliwymi maluchami no i wraz z nimi mój mały łobuziak. Jednak muszę przyznać, że było super i mam nadzieję, że będzie jeszcze okazja powtórzyć. Sala specjalnie przygotowana:  podwyższona temperatura, ściszony dźwięk, przyciemnione światło oraz dwa przewijaki z pieluchami, a do zabawy - maty edukacyjne, także warunki sprzyjające.

środa, 9 stycznia 2013

"tylko u mamy się zagoi" ?

Zainspirowana lekturą książki "Macierzyństwo bez lukru 2" i wydarzeniem wczorajszego dnia spróbuje odczarować mit, że jak coś się dzieje nie tak ( u nas obecnie nagminne uki-bam) to "tylko u mamy się zagoi".

Dzień jak co dzień. Tatinek wraca z pracy, obiadek, szybkie sprzątanie (odkąd jest zmywarka to sterta brudnych naczyń, ku mej ogromnej radości, w mig znika z pola widzenia) po czym, odstępstwo od normy, mama zamyka się w łazience i ma swoją chwilę dla siebie - bierze kąpiel. Do szczęścia nie potrzebne jej bąbelki, lampka wina czy coś tam jeszcze, wystarczy odrobina spokoju i samotności. Chwilo trwaj jesteś piękna... i nagle... uki-bam i płacz i krzyk, mama gotowa do startu by rzucić się na ratunek, ale zaraz..., chwileczkę, przecież jest tatinek, on też może, a nawet powinien, pocieszyć, utulić... nagła cisza, po czym okrzyki radości - "zagoiło się".

I co z  przekonaniem, że to mama i tylko ona jest lekarstwem na całe zło? Czy nie jest tak,  że dziecko bardziej mechanicznie ląduje w ramionach matki w sytuacjach analogicznych do wyżej przedstawionej? A przecież  powinno się czuć równie bezpiecznie w ramionach taty, ba nawet bardziej... niby zwykła sytuacja, ktoś powie - nic wielkiego, ale mnie osobiście dała do myślenia...

wtorek, 8 stycznia 2013

"Macierzyństwo bez lukru 2" - recenzja


Bez odpowiedniej warstwy kremu, ciążowy brzuch zmieni się w rozstępowego potwora. Będziesz rodzić w bólach porodowego koszmaru. Pieluchy zawładną twoim umysłem. Musisz poświęcić się całkowicie, bez reszty. Czy można odczarować te i inne rzucone na matki „zaklęcia”?  

Autorki książki „Macierzyństwo bez lukru 2”  próbują zmierzyć się z tym wyzwaniem. Kontynuacja antologii tekstów matek blogerek to z jednej strony wirtualny, ale zarazem prawdziwy obraz życia współczesnej kobiety szukającej ucieczki z labiryntu powszechnie przyjętych schematów, stereotypów i mitów związanych z macierzyństwem.  

Pisząc o własnych doświadczeniach, autorki odcinają się od narzuconego modelu Matki Polki. Daleko im do mam z okładek kolorowych czasopism czy celebrytek kreowanych ostatnio na ekspertki w dziedzinie macierzyństwa, zwłaszcza jeśli chodzi o szybki powrót do formy czy życia zawodowego. Jednak to właśnie w świecie blogujących matek łatwiej odnaleźć się "przeciętnej Kowalskiej", która zakopana pod stertą garów, pieluch, prasowania próbuje nadać swoje s.o.s z prośbą o pomoc i odrobinę zrozumienia.

sobota, 5 stycznia 2013

(nie)idealna mama

źródło : internet
Zawsze uśmiechnięta, kochana, cierpliwa to tylko kilka przymiotów, które znalazłyby się w opisie idealnej mamy. W swej perfekcyjności nie ma miejsca na jakiekolwiek wady czy więc w ogóle istnieje? Pytanie wydaje się być retoryczne mimo to jednak niejedna mama doświadczając trudów macierzyństwa zadręcza się poczuciem winy, że daleko jej do nieosiągalnego ideału.

Wszystko zaczyna się zazwyczaj w okresie ciąży. Kobieta bardzo często już wtedy snuje wyobrażenia o byciu mamą. Pragnie jak najlepiej przygotować się do nowej roli, czyta poradniki, kompletuje wyprawkę, mówi do "brzuszka" w jej głowie rodzi się wyidealizowany nieco obraz macierzyństwa, którego tak do końca nie jest świadoma. Wiele kobiet bezpośrednio po porodzie (pomijając przypadki mam doświadczających baby blues)  popada w stan euforii - w końcu namacalnie obcują z  maleństwem, na które czekały 9 miesięcy, mogą je przytulić, ucałować. Ten stan trwa aż do momentu gdy pojawiają się pierwsze trudności...

czwartek, 13 grudnia 2012

karmienie piersią, warto mimo przeciwności

obraz Picasso, źródło : internet
Moja przygoda z karmieniem rozpoczęła się już na sali porodowej. Pamiętam jak młoda praktykantka pomogła mi pierwszy raz przystawić Uki do piersi... ta namacalna bliskość z maleństwem to było niesamowite przeżycie. Jednak już na drugi dzień pojawiły się problemy,  Uki przy każdej próbie zaczynał płakać i odtrącał mnie, nie mogłam tego zrozumieć. Przeżywałam  ten fakt bardzo mocno, zwłaszcza gdy patrzyłam, jak inne mamusie na sali karmią swoje maleństwa. Położne pocieszały, że może tak być, że dziecko dobę po porodzie różnie reaguje, kazały dać mu czas na oswojenie się ze światem. Bardzo mi wtedy pomogły,  a Uki faktycznie kolejnego dnia przełamał się i zaczął jeść. Zebrało mi się na wspomnienia... ale to dlatego, że dziś wiem jak wiele znaczy dla mnie ta chwila z Uki. Uwielbiam gdy w trakcie jedzenia przez chwile puszcza pierś by zerknąć na mnie i uśmiechnąć się ; ) W takich momentach wiem, że warto, mimo przeciwności...
W obecnych czasach zdarza się, że trudno utrzymać karmienie z różnych powodów. Życie bywa stresujące, a kobiecie w tym czasie potrzebny jest spokój i wsparcie otoczenia. Jednak coraz częściej młode mamy zamiast tego słyszą wiele "dobrych rad" co sprawia, że tracą wiarę w siebie. Te i inne trudności w konsekwencji prowadza do tego, że albo rezygnują z karmienia albo zwyczajnie tracą pokarm. Każda młoda mama musi dać sobie czas by "dotrzeć się" z maleństwem i przede wszystkim zaufać instynktowi bo on podpowiada najlepiej. Myślę, że naprawdę warto spróbować się z tym wszystkim zmierzyć. Dla mnie będzie to niewątpliwie jedno z najwspanialszych wspomnień macierzyństwa.

środa, 28 listopada 2012

mama na cały etat



źródło : internet



  Ktoś zapytał dziś "czy mi się nie nudzi, tak cały czas w domu, z dzieckiem?" no cóż, pewnie każda mama uzna to pytanie za absurdalne bo czy można nazwać nudą 12 godzin ciągłej opieki nad bobaskiem, od której ma się przerwę tylko nocą bądź w czasie dziennych drzemek (zakładając, że  mają one w ogóle miejsce). Nie wspomnę już o ogarnięciu domu, w którym zawsze jest mnóstwo rzeczy do zrobienia i jeśli mężczyzna pracuje do późna to wszystko spada na barki kobiety. Nie zrozumcie mnie źle, nie narzekam bo to, że w tej chwili jestem mamą na cały etat to była moja świadoma decyzja i gdybym miała podjąć ją jeszcze raz zrobiłabym to samo. W perspektywie jeszcze trochę czasu upłynie zanim wrócę do życia zawodowego, ale wiem, że to właśnie jest ten czas, który chcę poświęcić Uki. Wszystko inne może zaczekać bo jestem mu potrzebna tu i teraz. Poza tym ja  lubię swoje obecne "zajęcie" daje mi ono moc radości i szczęścia : - ) i czuję się naprawdę spełniona
: - )

piątek, 23 listopada 2012

krótka chwila

Są czasem takie dni, że trudno jest znaleźć czas dla siebie. Kiedy już masz wolną chwilę odnosisz wrażenie, że nie wiesz za co się zabrać. Wkoło tyle rzeczy do zrobienia, a to prasowanie, którego sterta urosła do takich rozmiarów, że prawie nie mieści się w koszu; czy ugotowanie obiadu bo w sumie jakiś jeden konkretny posiłek przydałoby się  zjeść w ciągu dnia;  nie wspominając już o sprzątaniu, które przy takim Malcu powinno być codzienną oczywistością. Udało mi się zrealizować dziś to ostatnie i to w tzw "międzyczasie"  bo Synkowi nie zanosiło się  na spanie do teraz,  a więc czas start: jogurt - szybka metoda na głoda ;) i krótka chwila tylko dla siebie :) reszta nieważna ...choć przez tą krótką małą chwilę :)

środa, 21 listopada 2012

Mama dookoła świata

źródło : internet
A co tam, pochwalę się troszkę:) ogromnie się cieszę bo wygrałam dziś książkę "Mama dookoła świata" w konkursie zorganizowanym przez położną, redaktor prowadzącą forum dla mamusiek zapytajpolzona.pl. 
W konkursie trzeba było dowolną techniką wyrazić "czym jest dla Ciebie macierzyństwo". Książka ma dziś swoją premierę, właśnie dostałam informację od organizatorki, że czekają na egzemplarze papierowe i jak dotrą, od razu będzie wysłana :) Już się nie mogę doczekać :) 

Mój Syn przeżywał wraz ze mną euforię spowodowana wygraną i zasnął dopiero przed chwilą :)

Jak tylko przeczytam na pewno coś napiszę :)



Tymczasem kilka słów o książce zaczerpniętych z internetu: 


Dlaczego ciąża w Japonii trwa dziesięć miesięcy? Jak smakuje i na co wpływa napój zrobiony z gniazd jaskółek, który piją chińskie mamy? Po co w Armenii niespokojnym małym dzieciom wkłada się pod poduszkę ostry nóż? Czemu Litwinki nie kąpią noworodków w niedzielę?
W książce Ofelii Grzelińskiej matki z całego świata, które żyją i wychowują swoje dzieci w Polsce, opowiadają o tym, jak kobiety w ich stronach rodzinnych dbają o siebie w czasie ciąży, jak przygotowują się do porodu i połogu, jak pielęgnują i karmią dzieci. Stosunek do macierzyństwa w innych krajach niejednokrotnie może zaskakiwać, budzić wątpliwości, a nawet niepokój. Niektóre tradycje czy praktyki są całkowicie odmienne od tego, co uznajemy za oczywiste lub zupełnie naturalne. Choć każdej kobiecie zależy na tym, by mieć zdrowe i szczęśliwe dziecko, to przepisy na bycie dobrą mamą diametralnie różnią się w poszczególnych krajach.
Mama dookoła świata to także podróż po wewnętrznym świecie kobiet doświadczających macierzyństwa z daleka od miejsc, w których się wychowały, o spotkaniu innych kultur i odmiennych sposobach postrzegania rzeczywistości.



czwartek, 15 listopada 2012

krótka historia o spacerku

źródło: internet

Jest piękny słoneczny dzień, choć daje się odczuć lekki powiew nadchodzącej zimy. Młoda mama rusza jak co dzień na spacer ze swoim Bąbelkiem, który pełen ciekawości podziwia "uroki" wielkiego miasta i zdaje się po swojemu wykrzyczeć "Jaka wielka jest Warszawa! Ile domów, ile ludzi!"- a ile kurzu - pomyślała mama tęskniąc za rodzinnymi stronami, jednocześnie przebijając się z wózkiem między kolejnymi remontami dróg. Brzdąc w pewnym momencie zbuntowany lecącymi z nieba płatkami styropianu, które napływały z pobliskiej budowy nowego osiedla, zaczął domagać się zmiany i nie omieszkał wyrazić buntu głośnym marudzeniem. Mama, chcąc uniknąć wybuchu płaczu, rozpoczęła swoją piosenkę, oczywiście z pokazywaniem, tak by rozweselić Malca i odwrócić Jego uwagę od otaczającej, nad wyraz irytującej aury.
Krótka historia ma nawet swój morał : macierzyństwo pozwala odkrywać w sobie nowe możliwości :)

ten Maleńki Ktoś :)


                                         źródło: internet 

Prawdopodobnie znajdzie się tu sporo moich przemyśleń związanych z macierzyństwem, które obecnie pochłania mnie bez reszty. Z jednej strony moje obecne życie to jakby ciąg powtarzających się rutynowych czynności,  z drugiej jednak to odkrywanie świata na nowo i jakby uczenie się go od początku... to właśnie sprawia, że dokonuje się w środku jakaś przemiana i to co do tej pory wydawało się być oczywiste nabiera całkiem nowego wymiaru... i pomyśleć, że sprawcą wszystkiego jest ten Maleńki Ktoś :)