 |
| źródło : internet |
Gdy pierwszy raz zobaczyłam plakaty kampanii
społecznej Departamentu Zdrowia Milwaukee nie poczułam się jak widoczny na zdjęciu tasak, mimo, że zdarza mi się zabierać dziecko do łóżka w środku
nocy. Trzeba przyznać, że zdjęcie szokuje
i wywołuje kontrowersje, co więcej może nawet wzbudzać lęk w rodzicach. Czy faktycznie spanie z maluchem
można przyrównać do gry w rosyjską ruletkę, jak robi to patolog współpracujący
z departamentem, gdzie stawką jest życie naszego dziecka ?
Myślę, że zacznę od zacytowania wypowiedzi jednego z
rodziców oburzonych kampanią :
"Te reklamy są obraźliwe i nierozsądne. Dzielenie łóżka
z dzieckiem przez odpowiedzialnych rodziców jest w nich demonizowane, a
ignorantów wprowadza w błąd. Bardziej skuteczna byłaby kampania o tym, jak
bezpiecznie spać z maluchem, a nie jak je zabić".
Zgadzam się z tym
całkowicie, szkoda, że twórcy kampanii tak ogólnikowo podeszli do tematu
co-sleeping nie uwzględniając uczuć rodziców. Bardziej należałoby zwrócić uwagę
na to, że w pewnych sytuacjach lepiej unikać wspólnego snu. Nieodpowiedzialnym jest niewątpliwie spanie z maluchem po spożyciu alkoholu, środków nasennych czy w stanie
bardzo silnego zmęczenia. Jednak w innych okolicznościach porównywanie tej sytuacji
do świadomego narażania na niebezpieczeństwo utraty życia jest dla mnie nad
wyraz przesadzone.