Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BLW. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BLW. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 grudnia 2012

sam "potrafię" jeść łyżeczką ; ) a przynajmniej się staram


I znów będzie o jedzeniu . . . . ; ) podczas śniadanka Uki  wyjątkowo mocno zajadał się  paskami chlebka posmarowane jogurtem jagodowym. Przeszła mi przez głowę myśl, że na pewno zjadłby go więcej. . . Chcąc zachować zasady BLW musiałam zrobić to w taki sposób by sama go nie karmić. Wzięłam więc łyżeczkę, nabierałam na nią jogurt i kładłam na stoliczku. Uki bez większego namysłu chwytał za nią właściwą stroną i pakował do buźki, naturalnie łyżeczka nie zawsze już pełna trafiała do celu, ale jadł sam i miał przy tym sporo frajdy. Na koniec zamienił się w bardzo szczęśliwego i dumnego z siebie jagodowego stworka : )




wtorek, 4 grudnia 2012

nie ma to jak zacząć dzień od śniadanka we troje :)

źródło : internet 
Postanowiłam, że w miarę możliwości będziemy razem z tatinkiem jeść śniadanko przed jego wyjściem do pracy. Dziś się udało i zaczęliśmy dzień od wspólnego posiłku :) Uki pierwszy raz próbował chlebka z jogurtem i owoc awokado. Jedno i drugie bardzo mu smakowało, a cała buźka była wysmarowana w jogurcie :) Zauważyłam, że rytuał wspólnego jedzenia ma naprawdę wiele zalet. Przede wszystkim jest to nasza chwila, gdzie mamy czas tylko dla siebie. Poza tym, to wspaniałe doświadczenie i niepowtarzalna okazja by obserwować jak dziecko z dnia na dzień rozwija się i zaskakuje coraz to nowszymi pomysłami na uporanie się z jedzonkiem :) Myślę, że w dzisiejszym świecie pełnym stresu i galopu ważne jest by zatrzymać się choć na chwilę i spędzić czas z bliskimi, a niewątpliwie wspólny posiłek jest dobrym do tego pretekstem. Oczywiście jest raczej  niemożliwym by w tygodniu pracy jeść każdy posiłek wspólnie, ale  chyba warto spróbować choć raz w ciągu dnia zasiąść przy wspólnym stole. Poznawanie nowych smaków i przyjemność z jedzenia nie są tu niewątpliwie istotą sprawy, ale to, co temu towarzyszy, czyli moc radości i uśmiechu :)  a więc samo zdrowie :)

poniedziałek, 3 grudnia 2012

BLW pierwszy obiadek :D

W weekend wybraliśmy się z wizytą do dziadków by świętować andrzejki :) W tym czasie ruszyliśmy też na dobre z metodą  BLW :) Uki był zachwycony brał udział we wspólnych posiłkach, miałam wrażenie, że czuł się ważny. Nawet dziadkowie nie mogli się nadziwić, że tak świetnie sobie radzi mimo, że to dopiero jego pierwsze kroki w samodzielnym jedzeniu. Najlepiej smakowały brokuły, co widać na załączonym obrazku







sobota, 1 grudnia 2012

rewolucja w jedzeniu Uki, czyli początek przygody z BLW

źródło : internet
 Na początku targało mną wiele obaw i wątpliwości, czy to bezpieczne i czy naprawdę warto spróbować. Już kiedyś zasłyszałam o metodzie BLW (baby-led weaning)  polegającej na wprowadzaniu pokarmów stałych poprzez samodzielną naukę jedzenia, jednak jakoś  nie zagłębiałam się w to. Ostatnio ten temat wrócił ze zdwojoną siłą i postanowiłam trochę bardziej się mu przyjrzeć. Zabrałam się do lektury książki "Bobas lubi wybór" i z każdą kolejną stroną przekonywałam się do metody. W sumie, jak zauważyła autorka, skoro pozwalamy dziecku na samodzielną naukę raczkowania, siadania, chodzenia, nie ingerując w to zbytnio i dając mu pełną kontrolę nad sytuacją to czemu nie spróbować z jedzeniem? Może to właśnie ono najlepiej zdecyduje kiedy jest gotowe na pokarm inny niż mleko. Główne założenie metody to ominięcie etapu papek i karmienia łyżeczką poprzez zaoferowanie dziecku wyboru, tego co chce zjeść. Istotnym jest by nauka samodzielnego jedzenia odbywała się  podczas wspólnych posiłków, najlepiej z obojgiem rodziców, jeśli jednak nie jest to możliwe to przynajmniej z jednym z nich. I stało się..., wczoraj zjedliśmy pierwsze wspólne śniadanko, to było jak święto : - ) a Uki...., był zachwycony, od razu wiedział co zrobić z jedzeniem i wpakował je do buźki.  Poza tym był tą czynnością tak zafascynowany i zaabsorbowany, jak niczym innym dotąd. Oczywiście jeszcze troszkę zanim zacznie faktycznie zjadać to, co zostanie mu zaoferowane na talerzu gdyż póki co nie posiada umiejętności żucia, a na to potrzeba czasu. Jedynym największym "ale" metody, co już dało się zaobserwować, jest nieunikniony bałagan, który na początku towarzyszy posiłkom, jednak to mnie nie zniechęca na tyle, by zrezygnować. Zobaczymy co z tego wyjdzie, czas pokaże.